wrotycz|


wrotycz bioogród smakogród naturalne środki ochrony roślin zioła etnobotanika
Czas na zbieranie wrotyczu. Tylko tu uwaga. Czy to zioło, czy jest jadalny czy trujący? Potrójne tak. Teraz czas się zastanowić jak ową troistość natury wrotyczu wykorzystać w ogrodzie.
  1. Jako zielę wrotycz stosowany był w niezbyt miłych okolicznościach: do usuwania niechcianych ciąż, pasożytów wewnętrznych, wszy i…napadów histerii. Zażywany w dużych dawkach powoduje silne zatrucie całego organizmu. Zatem jeśli już stosujemy go jako zioło, to najlepiej zewnętrznie. W postaci okładów łagodzi bóle stawów.
  2. Koszyczki wrotyczu mają mocny, kamforowy smak wyczuwalny nie tylko na języku, ale również w nosie. Kilka rurkowatych kwiatów można dorzucić do sałatki, najmłodsze nieotwarte kwiatostany marynuje się, by udawały kapary i dodaje po kilka do etnobotanicznych wiktuałów. Ale ze względu na tujon i inne ciekawe substancje lepiej nie szaleć z wrotyczowym tematem przewodnim kolacji (chyba, że jak Bretończycy boimy się demonów i chcemy je od siebie odegnać, wtedy wypijmy raz w roku filiżankę herbatki… z wrotyczu. Odporność na czary i nudności – gwarantowane).
  3. Najlepiej traktować wrotycz szczerze – jako truciznę i biologiczną broń. Miejmy go zawsze w ogrodzie, np. w ceramicznej dużej donicy, by nie rozrósł się za bardzo. Jeśli potrzebujemy go więcej zbierzmy całe pędy na rumowiskach i zasuszmy na przyszły rok. Naparem z wrotyczu opryskamy ziemniaczki, by pozbyć się stonki oraz młode pędy roślin, zaatakowane przez mszyce. smakogród

skrzyp Si|


skrzyp skrzypocyd biopreparaty smakogród blog porady ogrodnicze bioogród equisetum W wersji dziecięcej kąt ogrodu zarośnięty skrzypem zawsze był miniaturowym lasem. Jeśli rośnie i w naszym ogrodzie nie tępmy go bezlitośnie. Skorzystajmy z jego dobrych właściwości i zostawmy mały fragment ogrodu w formie rezerwuaru cennego surowca.

Skrzym polny / Equisetum arvense/ – bylina z gromady Paprotników o jedynym w swoim rodzaju ‘choinkowatym’ pokroju i segmentarycznej budowie. Wczesną wiosną można obserować I stadium generatywne przemiany pokoleń – ‘dymiące’ zarodnikami kłosy, a dopiero od maja raczyć się zielonymi pędami asymilacyjnymi o wysokości nawet 40cm o właściwościach leczniczych, nie tylko dla ludzi.

Skrzyp zawiera m.in.:
krzemionkę SiO2 (wzmacnia, uodparnia ściany komórkowe, reguluje przepływ soków, utrudnia wnikanie i rozprzestrzenianie się patogenów), saponiny, kwas askorbowy, akonitowy, kawowy, fenolokwasy, alkaloid nikotynę (działanie przeciwbakteryjne).
Preparaty ze skrzypu stosujemy do:
| ochrony i wzmocnienia roślin przeciwko szkodnikom o aparacie  gębowym kłujaco-ssącym (mszyce, mączliki, wciornastki) i chorobom  grzybowym, bakteryjnym
| regulacji wzrostu roślin (jeśli są zbyt wybujałe i wiotkie wzrost się spowolni, jeśli się zatrzymały i nie mogą ‘ruszyć’ – skrzyp je obudzi)
Świeży skrzyp stosujemy do:
| gnojówki skrzypowej – zrywamy ziele, rozrywamy na fragmenty, wrzucamy do konewki a najlepiej drewnianej beczki (byle nie metalowej), zalewamy wodą i odstawiamy w słonecznym miejscu i czekamy aż zacznie się pienić i…nieładnie pachnieć. Jeśli konewka stoi na balkonie i nos nam odpada dosypmy trochę wapna (skruszona szkolna kreda) – złagodzi aromat.
| jako dodatek do gnojówki pokrzywowej wraz z szczypiorkiem, żywokostem, narecznicą będzie zarówno nawozem, jak i biostymulatorem odporności
Jeśli roślina jest mocno zaatakowana stosujemy preparat nierozcieńczony. W miarę poprawy jej kondycji stopniowo rozcieńczamy dawki. Kiedy roślina wróci do zdrowia do końca sezonu raz na 2 tygodnie warto podlać ją ‘skrzypiącym’ roztworem.
Oprysk skrzypocydem: Uszuszony skrzyp możemy rozetrzeć na proszek, wymieszać z szarym mydłem lub miętowym Ludwikiem, rozcieńczyć wodą i opryskać pędy zaatakowane przez szkodniki.
Suszony skrzyp możemy wykorzystać do tworzenia biopreparatów (508). Jest to jednak długi temat, który już wkrótce pojawi się w Smakogrodzie.
l01

piołun piorun|


aP1220302l
Matthiolus pisał w swym zielniku, że bylica zbierana w noc Świętego Jana i noszona w wianku, chroniła cały rok od chorób, uroków i potworów. W ogrodzie wermut to dobry sąsiad…ale ‘ulicę’ dalej. W bezpośrednim sąsiedztwie sprawia, że rośliny rosną słabiej, a nawet wcale.

Bylica piołun, wermut /Artemisia absinthium L./ i bylica pospolita /A. vulgaris/ – dorastają do 80cm i 150cm. Srebrzyste, jedwabiostofilcowate liście (całe u piołunu, od spodu u pospolitej) i wierzchołki pędów obsypane drobnymi, pistacjowymi koszyczkami kwiatów (u b. pospolitej wiechy lekko ceglastych) sprawiają, że jest w tych bylinach jakaś…tajemnica, którą warto mieć w ogrodzie. Choć kilka, w dalekim kącie ogrodu lub głębokiej, kamiennej donicy – tak, by trzymać je w ryzach i wzywać, kiedy jest potrzebna.

Bylica zawiera m.in.:
gorycze gwajenolidowe, artemetynę, kwasy organiczne, tujon, garbniki i sole mineralne.
Z bylicy można stworzyć swobodny żywopłot – zaporę w odległości ok. 1m od upraw roślin kapustnych i warzywnych, ponieważ odstrasza bielinka, pchełki i ślimaki.
W przypadku mocnego ataku szkodników ususzone ziele bylicy rozcieramy, mieszamy z szarym mydłem, rozcieńczamy woda i opryskujemy zaatakowane pędy i liście (pomrowiki spryskujemy bezpośrednio – będą obrażone i stracą apetyt na jakiś czas). By hamujące rozwój substancje nie dostały się do ziemi, warto wyłożyć ją szarym papierem u nasady rośliny.
Ach no tak – ogród, a jeszcze smak: bylica była kiedyś popularną, polską przyprawą do pieczonego mięsa, zup, ryb, pasztetów i alkoholi (piołunówka, absynt). Ma ona swoje zastosowanie w fitoterapii. Bylica pospolita zjadana w większych dawkach pomaga w odrobaczaniu przewodu pokarmowego, ale lepiej podejść do tej kuracji ostrożnie i skonsultować ją wcześniej z dobrym fitoterapeutą.
l01